2014-03-06 godz. 23:45

Spalarnia – MPEC – przekręt – kasa

Przetarg na budowę spalarni został przeprowadzony z rażącym naruszeniem prawa. Złamane zostało prawo krajowe (Pzp), tj. m.in. art. 32 ust. 1 i 2, art. 67 ust. 1 pkt 6 Ustawy oraz prawo unijne w zakresie dyrektywy 2004/17/WE i dyrektywy 2004/18/WE . Co do prawa krajowego – celowo ujęto w robotach uzupełniających m.in. nakłady na budowę kotła do spalania odpadów, koszty dokumentacji itd. „Zapomniano celowo”, że budując spalarnię odpadów niezbędny jest kocioł do spalania odpadów (Kod CPV: 45252300-1 Roboty budowlane w zakresie zakładów spalania odpadów).

Wydaje nam się, że w tym przypadku możliwość manipulacji i nadużyć cenowych stanowią zakładane wydatki wynikające z zamówień uzupełniających, które nie muszą być zlecane w drodze przetargu publicznego. Zakwalifikowanie dużej części podstawowych robót do zamówień uzupełniających wyłączonych z postępowania przetargowego spowodowało, że olbrzymią kwotą prawie 205 mln zł będzie można dowolnie dysponować i stanowić będzie ona mogła w przyszłości źródło sfinansowania korupcjogennych działań pod szyldem nakładów na budowę spalarni.

Nakłady te nie mają charakteru wydatków na roboty uzupełniające. Roboty uzupełniające polegają na powtórzeniu tego samego rodzaju zamówienia jak zamówienie podstawowe udzielone w trybie przetargu nieograniczonego lub ograniczonego i są zgodne z przedmiotem zamówienia podstawowego. A zatem roboty te należało ująć w zleceniu podstawowym lub dopuścić możliwość składania ofert częściowych lub udzielić zamówień w częściach, z których każda stanowiłaby przedmiot odrębnego postępowania. Wydaje się, iż tych racjonalnych działań pod względem organizacyjnym i ekonomicznym celowo nie podjęto.

W takich sytuacjach nie istnieje np. żadna gwarancja, że zakup pieca i jego montaż nastąpi za możliwie najniższą cenę z zachowaniem wymaganych warunków technicznych i technologicznych.

Cena jaką będziemy musieli zapłacić – my Mieszkańcy – za budowę spalarni to ponad 614 mln zł plus ponad 100 mln zł za roboty dodatkowe i usługi związane z budową spalarni.

Wydaje się, iż na skutek rażącego naruszania prawa krajowego i unijnego nie można będzie liczyć na dotację unijną w kwocie 210 mln zł. Także należy przypuszczać, że NFOŚiGW wycofa się z tego „przekrętu” i zażąda spłaty dotychczas wydanych pieniędzy z udzielonej pożyczki i zerwie umowę. Zaznaczyć należy, iż jeśli powyższe nastąpi, to budowa spalarni będzie musiała być realizowana z kredytu komercyjnego, co spowoduje wzrost kosztów budowy o odsetki z nim związane, dodatkowo ponad 300 mln zł. Wówczas budowa może okazać się całkowicie nieopłacalna.

W jakiej będziemy sytuacji, gdy „BUDIMEX” zażąda gwarancji zapłaty za roboty budowlane ???

Kto wiedząc od początku o przekrętach i konieczności znalezienia środków na budowę spalarni postanowił sprzedać MPEC ?

Jednak kwota uzyskana ze sprzedaży MPEC-u może nie wystarczyć na sfinansowanie chociaż w 50% budowy spalarni odpadów komunalnych przy ul. Gen. Andersa w Białymstoku.

W tej sytuacji jedynie rozsądnym wyjściem jest rezygnacja z budowy spalarni. Odpada wówczas problem sprzedaży MPEC-u. Nie uszczuplajmy majątku miasta, czyli dobra Naszego – Mieszkańców.

Większe inwestycje realizowane w naszym regionie, np. Stadion Miejski czy też budowa Opery Podlaskiej świadczą o znacznie dłuższym niż zakładany terminie realizacji inwestycji i kilkukrotnym wzroście kosztów inwestycji w stosunku do kosztów planowanych. Tak też pewnie będzie z budową spalarni.

A odrębnym tematem jest sprawa kosztów rocznych związanych z eksploatacją spalarni. Oby nie było tak, że co roku będziemy dokładać ponad 100 mln zł z naszych podatków i co 10 lat kolejny miliard „w plecy”.

Jutro ważny dzień. Radni naszego miasta będą debatować na temat sprzedaży MPEC-u. Czy staną w obronie naszego wspólnego majątku ? Czy też będzie tak: „zamienił stryjek siekierkę na kijek” ?.

2014-01-23 godz. 12:30

„Przetarg”

Prezydent Miasta Białegostoku zainicjował postępowanie, którego celem jest wybudowanie Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w naszym mieście. W tym celu Prezydent Białegostoku poprzez zależną od niego spółkę-córkę, czyli Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowo-Produkcyjne „LECH” realizuje przedsięwzięcie inwestycyjne związane z budową Spalarni Śmieci (Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych – skrót „ZUOK”) w Białymstoku przy ul. Andersa. Przewidywane nakłady na realizację tego zadania wynoszą aż 652 mln zł. Zakłada się, że nakłady te zostaną w części (210 mln zł) sfinansowane ze środków Unii Europejskiej. Zaś pozostała część zostanie sfinansowana pożyczką z Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Realizacja tego zadania w zakresie zlecenia budowy głównej oraz jej części budzi zaniepokojenie i poważne wątpliwości. Założono między innymi, że nakłady na wykonanie robót budowlanych wyniosą netto (bez podatku VAT) 482 384 175 zł. Formułując treść zamówienia do przetargu publicznego w ramach tej kwoty określono wartość zamówienia podstawowego w wysokości 321 589 450 zł oraz przewidziano, że ewentualna kwota zamówień uzupełniających wyniesie 160 794 725 zł. I te zamówienia uzupełniające powinny obejmować między innymi:
– wartość pieca do spalania odpadów,
– koszty instalacji pieca,
– usługi inżynieryjne w zakresie projektowania.
Z powyższego wynika, że założenia przedstawione w projekcie zamówienia podstawowego są niepełne. Zamówienie podstawowe nie obejmuje podstawowych i najważniejszych prac budowlanych, tj. budowy pieca do spalania odpadów i dokumentacji technicznej. Zaś oczywistym wydaje się to, że zamówienie podstawowe powinno zawierać oszacowanie przewidywanych kosztów dotyczących m.in. wartości pieca do spalania odpadów, kosztów instalacji pieca oraz usług inżynieryjnych w zakresie projektowania. W związku z tym rodzą się pytania. A mianowicie: Jak jest możliwe ujęcie tego zakresu prac w zamówieniu uzupełniającym ? A może będą dwa kotły do spalania odpadów (jeden w ramach zamówienia podstawowego, a drugi w ramach zamówienia uzupełniającego) ? A może zapłacimy dwa razy za dokumentację techniczną ?
W tym miejscu należy powołać art. 67 ust.1 pkt 6) ustawy Prawo Zamówień Publicznych, zgodnie z którym „w przypadku udzielenia, w okresie 3 lat od udzielenia zamówienia podstawowego, dotychczasowemu wykonawcy usług lub robót budowlanych zamówień uzupełniających, stanowiących nie więcej niż 50% wartości zamówienia podstawowego i polegających na powtórzeniu tego samego rodzaju zamówień, jeżeli zamówienie podstawowe zostało udzielone w trybie przetargu nieograniczonego lub ograniczonego, a zamówienie uzupełniające było przewidziane w ogłoszeniu o zamówieniu dla zamówienia podstawowego i jest zgodne z przedmiotem zamówienia podstawowego”
Zakres zamówienia uzupełniającego nie jest tożsamy z udzielonym zamówieniem podstawowym. Brak wyszczególnienia w zamówieniu podstawowym danych dotyczących wartości pieca do spalania odpadów, kosztów instalacji pieca oraz usług inżynieryjnych w zakresie projektowania oznacza, że wymienione elementy nie mogą być przedmiotem zamówienia uzupełniającego. Czyżby zatem procedura udzielenia zamówienia podstawowego i udzielenia zamówienia uzupełniającego była niezgodna z prawem ? Przepis art. 67 ust.1 pkt 6) ustawy Prawo Zamówień Publicznych wyraźnie nakazuje, że udzielenie zamówienia uzupełniającego może dotyczyć WYŁĄCZNIE POWTÓRZENIA tych samych zamówień, które winny być zawarte w zamówieniu podstawowym. Analiza porównawcza obu zamówień prowadzić musi do wniosku, że przedmiot zamówienia uzupełniającego w sposób znaczny różnić się będzie od przedmiotu zamówienia podstawowego. Dlaczego zatem została zaakceptowana taka procedura ? W jaki sposób zostanie przeprowadzona procedura zamówienia uzupełniającego ? Czy zostanie poddana weryfikacji ? Jeżeli tak, to przez jakie organy ? Są to pytania ważne. Pytania, które wymagają odpowiedzi.
Zachodzi bowiem uzasadniona obawa, że w niniejszej sprawie zakładane wydatki wynikające z zamówień uzupełniających mogą być przedmiotem manipulacji i nadużyć cenowych. Przecież zamówienia uzupełniające nie muszą być zlecane w drodze przetargu publicznego. Czy nie jest tak, że tę właśnie furtkę postanowiono wykorzystać na etapie organizacji przetargu na budowę ZUOK w Białymstoku ? Przyjęte założenia w zakresie zamówień uzupełniających naruszają przepisy art. 67 ust. 1 pkt 6) ustawy Prawo Zamówień Publicznych – co może doprowadzić do popełnienia nadużyć.
Dowodem łamania prawa – naszym zdaniem – jest celowe wyłączenie przez Zamawiającego (tj. przez Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowo-Produkcyjne „LECH”) z zamówienia w drodze przetargu publicznego nakładów wyżej wymienionych. tj. nakładów na budowę pieca, na jego instalację oraz na usługi projektowania. Nakłady te nie mają charakteru wydatków na roboty uzupełniające, które – jak zdefiniowano we wskazanym wyżej przepisie – polegają na powtórzeniu tego samego rodzaju zamówienia jak zamówienie podstawowe udzielone w trybie przetargu nieograniczonego lub ograniczonego i które jest zgodne z przedmiotem zamówienia podstawowego. A zatem zlecenie tych robót należało ująć w zleceniu podstawowym lub dopuścić możliwość składania ofert częściowych lub też udzielić zamówień w częściach, z których każda stanowiłaby przedmiot odrębnego postępowania. W naszej ocenie tych racjonalnych działań pod względem organizacyjnym i ekonomicznym celowo nie podjęto. Natomiast zakwalifikowanie dużej części podstawowych robót do zamówień uzupełniających wyłączonych z postępowania przetargowego spowodowało, że olbrzymią kwotą wynoszącą 164 775 000 zł będzie można dowolnie dysponować i stanowić będzie ona źródło sfinansowania korupcjogennych działań – pod szyldem nakładów na budowę spalarni.
Oferta konsorcjum trzech firm – na czele z liderem Budimex SA – na kwotę 332 958 245 zł została wybrana w ramach zamówienia publicznego podstawowego. A zatem należy stwierdzić, że w wyżej opisany sposób – z naruszeniem prawa – stworzone zostały możliwości i źródło środków pieniężnych w kwocie 164 775 000 zł do wydatkowania na:
– 42320000-5 – piec do spalania odpadów, – 42 320 000 zł
– 51135000 – usługa instalowania pieca, – 51 135 000 zł
– 71320000 – usługi inżynieryjne w zakresie projektowania – 71 320 000 zł
Razem: 164 775 000 zł
Nie istnieją żadne gwarancje, że zakup pieca i jego montaż nastąpi za możliwie najniższą cenę z zachowaniem wymaganych warunków technicznych i technologicznych.
Mieszkańcy Białegostoku i sąsiadujących gmin muszą wiedzieć, że czekają ich wysokie opłaty za odbiór śmieci. Opłaty te muszą bowiem pokryć olbrzymie nakłady na budowę ZUOK oraz ogromne koszty związane z jego funkcjonowaniem.
Warto również dodać, że stosownie do art. 32 ust 1. ustawy Prawo Zamówień Publicznych – podstawą ustalenia wartości zamówienia jest całkowite szacunkowe wynagrodzenie wykonawcy, bez podatku od towarów i usług, ustalone przez zamawiającego z należytą starannością.
Dotychczasowa wiedza o sposobie udzielenia zamówienia budzi poważne wątpliwości w zakresie prawidłowości zastosowanych procedur. W celu zobrazowania uchybień związanych z udzieleniem zamówienia uzupełniającego można posłużyć się następującym przykładem. Proponujemy, aby przy budowie autostrady wyłączyć z zamówienia podstawowego objętego przetargiem publicznym – położenie asfaltu. Wszak droga bez nawierzchni asfaltowej też może być. Natomiast położenie asfaltu proponujemy ująć w zamówieniu uzupełniającym – które może być udzielone z wolnej ręki – co da możliwość różnych przekrętów. Wszak jeżeli knuć – to o miliony !

2013-12-06 godz. 20:00

Wybór instalacji

Krajowa Rada Regionalnych Izb Obrachunkowych (dalej KR RIO) przedstawiła interpretację Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (dalej Ustawa ucpg) w zakresie wyboru Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (dalej RIPOK).
W piśmie KR RIO odniosła się do problemów związanych z tym, czy gmina może wskazać w przetargu na odbiór odpadów tylko jedną instalację zastępczą – której jest współwłaścicielem – w sytuacji, gdy uchwała w sprawie wykonania wojewódzkiego planu gospodarki odpadami wskazała równoważnie kilka instalacji zastępczych.
Drugą kwestią jest rozstrzygniecie, czy w związku z tym, że gmina jest współwłaścicielem jednej RIPOK, ma ona obowiązek dokonania wyboru RIPOK w drodze przetargu (tj. zgodnie z art. 3a Ustawy ucpg). KR RIO podkreśla, że celem Ustawy ucpg było wprowadzenie konkurencji cenowej i jakościowej pomiędzy RIPOK w ramach regionu gospodarki odpadami. Pomiędzy RIPOK, z którymi umowy – w przypadku przetargu tylko na odbiór odpadów – zawiera nie przedsiębiorca wybrany w przetargu lecz gmina.
Jak wyjaśnia KR RIO, w świetle obowiązującego prawa gmina – bez względu na to, czy jest współwłaścicielem instalacji regionalnej, czy też nie – powinna obligatoryjnie w przetargu wybrać podmiot, który będzie budował, utrzymywał lub eksploatował RIPOK. Wybór RIPOK zgodnie z Ustawą ucpg jest odrębnym przetargiem, innym niż przetarg na odbiór odpadów komunalnych.
Jedynym wyjątkiem umożliwiającym gminie dokonanie wyboru RIPOK bez przetargu jest okoliczność przewidziana w art. 19 ustawy z dnia 1 lipca 2011 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U.2011 nr 152 poz. 897). Wyjątek ten dotyczy sytuacji, w której przed wejściem w życie Ustawy ucpg wydano decyzję środowiskową lub decyzję o warunkach zabudowy RIPOK. Lub jeśli budowa lub eksploatacja RIPOK rozpoczęła się przed dniem wejścia w życie ustawy, tj. przed dniem 2012-01-01.
Z interpretacją powyższą w pełni zgadza się Ministerstwo Środowiska.
Źródło: Serwis Samorządowy PAP

2013-10-21 godz. 20:00

Nowe otwarcie

„- W tej chwili spółka Lech opracowuje trochę inny sposób segregacji. Najprawdopodobniej zdecydujemy się na podział na odpady suche i odpady mokre – zdradza prezydent. „
Czytanie poniedziałkowej prasy może jednak poprawić nastrój. Piętnujemy (i będziemy to nadal robić) prezydenta Białegostoku za błędne, kosztowne, nieefektywne, nieperspektywiczne i pozbawione wyobraźni przygotowanie i wdrażanie reformy śmieciowej, jednak w przeciwieństwie do niego przyznajemy mu rację wtedy, gdy ją ma. Podział odpadów na mokre i suche jest koncepcją, którą zalecamy od wielu lat (a nawet odważyliśmy się o tym napisać, skoro nasze zabiegi nie odnosiły skutku). Jest to najbardziej naturalny podział odpadów pozwalający na uzyskanie półproduktów najwyższej możliwej jakości – zarówno w przypadku surowców wtórnych, jak i surowców do produkcji pełnowartościowego kompostu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wdrażanie nowoczesnego systemu gospodarki odpadami jest procesem bolesnym, kosztownym i długotrwałym. Jeżeli jednak w perspektywie możemy mieć w Białymstoku wzorcowy system, w którym NIE MA nie tylko spalarni odpadów zmieszanych, ale również NIE MA składowiska odpadów, to warto o taki system zabiegać.

2013-09-22 godz. 20:45

Gniazda

Spółka „LECH” po raz kolejny ogłosiła przetarg na tworzenie gniazd selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (poprzedni zakończył się niepowodzeniem ze względu na całkowity brak zainteresowania firm „śmieciowych”). Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia (tzw. SIWZ) narzuca wykonawcy konieczność zebrania określonych ilości selektywnie zebranych odpadów surowcowych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ilości te mają się nijak do rzeczywistości z bardzo prostego powodu: regulamin gospodarki odpadami uchwalony przez Radę Miasta Białystok na wniosek prezydenta Białegostoku praktycznie zlikwidował selektywną zbiórkę surowców wtórnych. Nie zmienia to jednak faktu, że wykonawca będzie musiał zapłacić kary w przypadku niemożności odebrania ściśle określonych ilości odpadów surowcowych. Ten stan rzeczy został potwierdzony przez kierownictwo spółki „LECH” w odpowiedzi na szczegółowo zadane pytanie przez jedną z firm zajmujących się gospodarką odpadami (odpowiedź datowana jest na dzień 2013-09-20).
Powstaje zatem pytanie o co tu chodzi? Czy przypadkiem już na etapie SIWZ nie szuka się winnych zaniedbań w zakresie zagospodarowania odpadów komunalnych? Spółka „LECH” nie może być winna. Nie ulega wątpliwości, że winnym nie będzie też prezydent Białegostoku. Zatem wina spadnie na wykonawcę.

Dla potencjalnego wykonawcy podpowiemy, w jaki sposób można obejść problem: wystarczy wyliczyć wartość kar umownych i stosowną kwotę ująć w kalkulacji kosztów w pozycji „głupota urzędnicza”. I wszystko będzie dobrze: prezydent Białegostoku będzie miał winnego, a wykonawca otrzyma stosowne wynagrodzenie. Tylko dlaczego za to wszystko mają płacić mieszkańcy Białegostoku?

Wydaje się, że problemy związane z gospodarką odpadami zaczynają być dostrzegane przez Ministerstwo Środowiska. Ostatnio minister Korolec – po odwiedzeniu kilku województw – stwierdza wprost: „W niektórych województwach te plany [przypis: gospodarki odpadami] nie przystają do rzeczywistości, bo np. w regionach produkuje się określoną ilość odpadów, a RIPOK-i mają trzy razy większą moc przerobową. W takiej sytuacji gminy nie mogą się angażować w nowe inwestycje, bo sortownie czy spalarnie, które zbudują, mogą w przyszłości zbankrutować. I trzeba będzie zwrócić dotację na budowę”. Co na to władze naszego miasta?

2013-08-15 godz. 18:00

Nacjonalizacja śmieci

Po wielkiej wyprzedaży (nie koniecznie garażowej), jaką zafundowaliśmy Polsce po 1989 roku, gdzie stół bez kantów był dostarczycielem niemalże nieskończonej ilości kantów, gdyż okrąg to wielokąt foremny z nieskończoną ilością kątów, przyszła kolej na coś jeszcze. Tu nasza przemądra władza, która utrzymuje swój prymat od pozornego przewrotu, nie mając już niczego, co by mogła spieniężyć, postanowiła znacjonalizować śmieci. Sprzedała wszystko: fabryki, ziemię, nieruchomości, banki, inne zakłady pracy, a nawet placówki naukowe. Nie udało się jej wyprzedać jedynie lasów i szpitali z tego ogromnego majątku całego Narodu, bo Naród w odruchu resztek rozsądku temu się jednak sprzeciwił. Co zatem zostało, na co można jeszcze łapę położyć? Śmieci. Nie mówimy tu wyłącznie o śmietniskach, gdyż śmieci żyją od chwili, gdy ktoś uzna, że coś jest mu zbędne i postanowi to wyrzucić na śmieci. Czyli już w naszym domu, w naszej ręce jest wola podjęcia decyzji, co jest śmieciem. I władza postanowiła dorwać się do tego, co my sami zakwalifikujemy do pojęcia śmieci. Zatem cała egzystencja śmiecia jest obecnie własnością władzy. Czego to jest objawem?

Chora na władzę i na niemal absolutny monopol Państwa komuna nie była tak pazerna, ale przy okazji nie była tak tępa, by brać coś, co ma nieistotną wartość. Komuniści zagarniali swoimi dekretami majątek istotny – czyli taki, który ma wartość i to dużą. I tu lista się powtarza, bo po II Wojnie Światowej znacjonalizowali: fabryki, ziemię, nieruchomości, banki, inne zakłady pracy, a nawet placówki naukowe. Na przykład zabrali na Skarb Państwa prawie wszystkie wydawnictwa książkowe i prasowe. Czyli coś co ma wartość istotną gospodarczo, ale i intelektualnie. A ci nowi władcy bezkantowi co robią? Wyprzedali już dawno całość i to jako wspólnicy wraz z popłuczyną po komunistach. Pozbyli się wszystkiego, co ma wartość i co im zostało? Nawet komuna nie była tak tępa, by łaszczyć się na śmieci w ludzkich domach. Pomyśl, gdy będziesz to czytał, że kartka papieru, na której ktoś to wydrukował, stając się śmieciem, bo rzucasz to do kubła, staje się własnością Państwa. Ty decydujesz, co wpada do wspólnego wora majątku, który Państwo nacjonalizuje. Jednakże nawet komuniści w najgorszym swoim okresie, gdzie wprowadzali najbardziej ordynarny zamordyzm, nie spadli do tak niskiego poziomu sprawności umysłowej, jak ci teraz, którzy skusili się na nasze śmieci. Obecnie w Polsce prawda ukryta w powiedzeniu „być na własnych śmieciach” nabiera dosyć spaczonego znaczenia, gdyż w istocie jest „być na śmieciach Państwa”. Zauważ – komuna wszystko zabrała, ale własność śmieci pozostawiła, ci nowi wyprzedali wszystko to, co komuna zagarnęła, ale zagarnęli teraz śmieci. Trzeba przyznać, że komuna ze swoją ciemną siłą i tępotą aparatczyków była na wiele wyższym poziomie sprawności intelektualnej, niż ci od nacjonalizacji śmieci.

Wykażmy to dowodnie. Ustawa z dnia 13 września 1996 roku o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, to przykład czegoś, co aż nazbyt zasługuje na miano „ustawy śmieciowej”. W istocie to śmieć ustawowy. Tak bezmyślnie napisanego steku posklejanych na łupu capu przepisów doszukać się jest trudno nawet na tym naszym śmietniku ustawowym, gdzie Sejm płodzi te swoje dzieła jak maszynka do ustaw, a bubel pogania bubla. Przykładowo artykuł 6 tejże ustawy, po którym następują jego przeróżne przeróbki i dają w sumie artykuły kolejne od 6a do 6s, a po drodze jest jeszcze artykuł 6qa, bo jakiemuś geniuszowi zaświtało, że między artykuł 6q i 6r wsadzi swoją mądrość, o tym, jakimi to wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast będą egzekutorami śmieciowymi. Trąba powietrzna nie porwałaby ludzi do takiego poziomu geniuszu czystego rozumu, do jakiego pociągnęła naszych kochanych posłów chęć zagarnięcia śmieci. Wyobraź sobie teraz, że jak rzucasz papierek po czymś do kubła, to z tego kubła wyskakuje ręka posła, który skrupulatnie przechwytuje ten śmieć, wpisuje go do odpowiedniej rubryczki sprawozdania i przeznacza do zaspokojenia określonych potrzeb na tego śmiecia. Geniusz tej ręki, wielkiego organizmu, który zaczął myśleć nogą, bo podobno w wyniku ewolucji zatracił swój ogon, którym myślał dotąd, capnął tego śmiecia i robi za każdego z nas wszystko to, co w dalszej egzystencji śmiecia jest mu do szczęścia niezmiernie potrzebne. I wszystko przewiduje ustawa.

A wszystko ponoć za naśladownictwem i mądrą poradą niemieckich przepisów, jak twierdzą nasi posłowie i jak twierdzą inni oświeceni na skutek wymogów unijnych. Ale zastanówmy się nad artykułem 6j tejże ustawy, czyli jednym z tej przebogatej kolekcji łatek artykułu 6. Podane jest tam w trzech zgrabnych ustępach (to słowo z terminologii ustawowej, a nie moja złośliwość) punktu 1, że opłata za śmieci będzie naliczana według: albo liczby mieszkańców, albo ilości zużytej wody albo powierzchni lokalu mieszkalnego. Czy zatem ci z Zachodu są kretynami, nie znającymi podstawowych zasad demokratycznego państwa prawa? Jest zasada proporcjonalności, którą zna każdy obeznany bodaj trochę z Duchem Praw. Mówi nam ona, że kara jest odpowiednia do winy, a obciążenie jest zależne od rozmiaru świadczenia. A w naszym wypadku ta zasada objawia się mniej więcej tak: przychodzi do kogoś inkasent i zamiast za licznikowe za zużyty prąd pyta się mieszkańca o jego wzrost. I żeby nie było prościej, czyli jak niski to mniej płaci, a jak wysoki to więcej, ale na odwrót, bo niski ma dalej do żarówki u sufitu, to musi dać jaśniejsze światło, by go mieć niżej tyle, ile ma wysoki. Proste zasady naliczania opłaty za śmieci skończyły się w wypadku tego przemądrego artykułu ustawy.

A przecież wystarczy śmieci zważyć, albo jak to jest w tak zwanej metodzie irlandzkiej, choć znają ją od lat na przykład w Małopolsce, że jak ktoś wystawi kubeł ze śmieciami, to mu naliczą za wystawienie i zapłaci tyle, ile razy go wystawił. Zasada proporcjonalności prosta i skuteczna. Idziesz do sklepu kupujesz pół kilo sera, to płacisz za pół kilo sera. Idziesz po 30 deko sera, to płacisz za 30 deko sera. Sprzedawca nie pyta się o rozmiar buta swego klienta, by temu naliczyć za ser. Szczególnie, że mogłoby to wyglądać na delikatny nietakt, dotyczący stanu jego skarpetek, a nie tylko ogumienia. Ale nasz Ustawodawca ma inne zdanie, ten nas pyta o wzrost, rozmiar buta i wagę, aby nas podsumować za ten ser.

Żyjemy w kraju absurdów, w kraju, gdzie za regulacje prawne biorą się ludzie, którzy nie mają wystarczających dyspozycji umysłowych, by być parkingowymi. Wszak parkingowy wie, że jak ktoś stoi na płatnym parkingu pół godziny, to ma zapłacić za pół godziny, a jak cały dzień, to za cały dzień. Nie jedziemy na stację benzynową, nabić dla zabawy na liczniku jakąś liczbę, a mimo niej płacić niezależnie od zatankowanego paliwa według rozmiaru zbiornika, jaki mamy w aucie. Płacimy według nabitej liczby na dystrybutorze paliwa.

Jest pewien redaktor, ponoć były sekretarz Słonimskiego, który mało co rozumie z wkładu swego byłego szefa w literaturę polską, a mimo to powtarza jego powiedzonko, że komuna to był odwrotny Midas, bo wszystko czego się dotknęła, zamieniało się w gówno. Ale ci nowi intelektualiści śmieciowi to dopiero mistrzowie zamieniania wszystkiego wokół w śmieci. Zobaczcie sami. Jeśli poczują krew jak drapieżniki, to zmienią wszystko w śmieci, łącznie z tymi walorami z listy najpierw do nacjonalizacji, a potem do bezmyślnej wyprzedaży: fabryki, ziemię, nieruchomości, banki, inne zakłady pracy, a nawet placówki naukowe. Zrobią tak, bo tylko śmieci są obecnie własnością Państwa w wyniku nacjonalizacji śmieci. Gdy to zostanie transferowane w śmieci na skutek przeróżnych decyzji ich oddanych sługusów, to wszystko to po tym przemieleniu w śmieci znowu stanie się własnością Skarbu Państwa. Cóż za cudowna przemiana. Jak sprytnie koło historii zakręci się jak koło fortuny i gówno Słonimskiego, będzie znowu ruiną po II Wojnie Światowej. A panowie redaktorzy z gazet, które tworzyły tę wyprzedaż dając przyzwolenie na kolonizację Polski nawet największym łapserdakom, znowu zatrą rączki na swoją pełną śmieciowej erudycji koniunkturę na kolejną wyprzedaż, teraz już tylko państwowego śmietniska, jakie z Polski pozostanie.

Z Bogiem.

Źródło: komentarz Andrzeja Marka Hendzela

2013-07-07 godz. 12:00

Wybór instalacji

Gmina Białystok nie realizuje ustawowych obowiązków nakładanych na nią przez Ustawę z dnia 13 września 1996 roku o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (tekst jednolity Dz.U.2012.69.391 z późniejszymi zmianami), zwaną dalej Ustawą ucpg. Zgodnie z artykułem 3a ust.1 Ustawy ucpg gmina jest zobowiązana do przeprowadzenia przetargu na wybór instalacji regionalnej do przetwarzania odpadów. Dopiero jeśli przetarg taki zakończy się niepowodzeniem, gmina może samodzielnie realizować zadanie polegające na budowie własnej instalacji regionalnej.

Brak przeprowadzenia przetargu na wybór regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (tzw. RIPOK) jest obecnie kwestionowany nie tylko przez organizacje ekologiczne, ale również przez spółdzielnie mieszkaniowe reprezentujące znaczną część mieszkańców Białegostoku oraz przez firmę Czyścioch – właściciela Centrum Innowacyjnej Gospodarki Odpadami w Studziankach. Prezydent Białegostoku nie zwracając uwagi na wymogi prawne arbitralnie wskazał instalację w Hryniewiczach jako jedyną instalację regionalną zdolną do przetwarzania odpadów komunalnych (chociaż zgodnie z Wojewódzkim Planem Gospodarki Odpadami w regionie istnieją dwie instalacje regionalne: jedna w Hryniewiczach, druga w Studziankach).

Kwestia braku przeprowadzenia przetargu przez prezydenta Białegostoku stanęła na wokandzie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku (WSA). W świetle obowiązującego prawa WSA nie mógł przyznać racji prezydentowi Białegostoku. Nie mogła w tym przypadku pomóc nawet tzw. ślepota sądowa, zatem WSA zastosował unik zawieszając postępowanie sądowe.

Działanie takie oznacza, że Wojewódzki Sąd Administracyjny nie uznaje za wiążące ustaw uchwalanych przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Fakt, że Ustawa ucpg została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego (TK) nie oznacza, że ustawa ta nie obowiązuje. Stan prawny może zostać zmieniony przez Trybunał Konstytucyjny, tym niemniej na dzisiaj jest on jednoznaczny: przetarg na wybór regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych musi być przeprowadzony. Trybunał Konstytucyjny może stwierdzić zgodność Ustawy ucpg z konstytucją lub nie, ale do czasu podjęcia decyzji przez TK Ustawa ucpg obowiązuje w formie uchwalonej przez nasz Sejm. Skoro – zdaniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku – Ustawa ucpg nie obowiązuje, to na jakiej podstawie wprowadzana jest w życie reforma śmieciowa ? Czy ona również nie jest usankcjonowana prawnie ? Działanie WSA sankcjonuje praktyki monopolistyczne prezydenta Białegostoku ! Jest to również niezgodne z prawem.

Naszym zdaniem wykreślenie konieczności przeprowadzenia przetargu na wybór RIPOK przez Trybunał Konstytucyjny jest mało prawdopodobne. Chociażby z tego powodu, że godzi ono w fundamentalne prawo wolności gospodarczej. Wydaje się również, że problem może dotyczyć pojedynczych przypadków, tylko w niektórych gminach. Ponadto przeprowadzanie przetargów na wybór RIPOK jest zgodnie z interesem mieszkańców, gdyż będzie skutkować niższymi opłatami za wywóz śmieci. Bardziej inteligentni politycy już teraz sygnalizują, że rząd nie będzie skłonny płacić kar z budżetu za niewywiązywanie się przez gminy z obowiązków w zakresie gospodarki odpadami (np. brak uzyskania obowiązkowych poziomów odzysku surowców wtórnych). Czy dotyczy to również kar za niezgodne z prawem wprowadzanie reformy śmieciowej ?

2013-06-09 godz. 14:30

Śmieci po białostocku

Wojna, którą pan prezydent Truskolaski prowadzi z mieszkańcami Białegostoku, organizacjami ekologicznymi i przedsiębiorcami zajmującymi się zagospodarowaniem odpadów już przynosi widoczne efekty. A przecież jesteśmy dopiero na początku reformy śmieciowej.

Pan Truskolaski zdaje się nie zauważać, że jego działania wywołują negatywny skutek nie tylko na kondycję mieszkańców Białegostoku, ale również całego regionu. Podejmowane od dłuższego okresu czasu próby zmonopolizowania gospodarki odpadami przez wdrożenie projektu śmieciowego o wartości 652 mln zł już skutkują rażąco wysokimi kosztami zagospodarowania odpadów. Nie będziemy specjalnie zaskoczeni, jeśli w najbliższej przyszłości ceny śmieci na bramie wjazdowej w Hryniewiczach dorównają – a nawet przekroczą – ceny  spalarni warszawskiej. Jak w takiej sytuacji zachowa się konkurencja? Dla firm konkurencyjnych wystarczy obniżenie cen o kilka procent, aby spokojnie zdystansować spółkę komunalną „Lech”. Ale czy nawet obniżone o kilka procent ceny są cenami, po których odpady mogłyby być racjonalnie zagospodarowane ? Przecież to właśnie mieszkańcy aglomeracji białostockiej (Białystok + 9 okolicznych gmin) będą zmuszeni płacić zawyżone ceny. Opisany efekt już występuje.

Co w tej sytuacji dzieje się w Białymstoku? Pan prezydent Truskolaski proponuje obniżkę kosztów odbioru odpadów od mieszkańców o 10%. Spółka „Lech” określiła koszty odbioru odpadów w Białymstoku na 19 mln zł w skali roku, a okazuje się, że rzeczywisty koszt jest znacząco niższy. Nawet przy wyborze najdroższych ofert złożonych przez firmy śmieciowe! Jak w takim razie ocenić przygotowanie całego projektu śmieciowego, skoro na jednym z początkowych etapów występują rażąco duże błędy ? I czy jest to jedyny błąd w systemie ?

Czy istnieje jednak możliwość obniżenia kosztów projektu ? Na pewno nie w warunkach monopolu. Propozycję pana Truskolaskiego oceniamy jako tanie zagranie w jarmarcznym stylu obliczone na uzyskanie poklasku gawiedzi oraz podwyższenie własnych notowań. Bo jak w kontekście proponowanej obniżki zinterpretować zupełny brak zainteresowania propozycją firmy „Czyścioch” obniżenia kosztów przetwarzania odpadów o kilkanaście milionów złotych rocznie i to bez żadnych negocjacji ? Zabrzmi to może paradoksalnie, ale to właśnie prywatny przedsiębiorca proponuje nowoczesną, skuteczną, tanią i bardziej efektywną technologię, której wykorzystanie leży w zasięgu ręki. Co ciekawe wykorzystanie tej funkcjonującej już technologii (zakład w Studziankach już pracuje) eliminuje konieczność budowy spalarni śmieci.

A zatem istnieje realna możliwość obniżenia koszów systemu zagospodarowania odpadów oraz praktycznie natychmiastowe pełne wdrożenie tego systemu bez żadnych niespodzianek oraz bez zagrożenia – ze względu na brak pieniędzy – innych, znacznie bardziej potrzebnych miastu inwestycji. Przypomnijmy: mówimy o spalarni zmieszanych odpadów komunalnych, a więc mocno przestarzałej technologii – nierozwijanej od wielu lat i nie mającej żadnego uzasadnienia merytorycznego dla Białegostoku. Instalacji najdroższej z możliwych – i w budowie, i w eksploatacji ! A ponadto nie mającej żadnych perspektyw (o czym kilka słów niżej). W jakim zatem celu odpady komunalne mają być wożone do Hryniewicz, skoro nie ma tam instalacji będącej w stanie zagospodarować odpady w sposób zgodny z wymogami ustawy ? Dlaczego pan prezydent Truskolaski nie zaproponuje rozwiązania leżącego w interesie mieszkańców Białegostoku, tj. konkurencyjnego wobec propozycji firmy „Czyścioch” ? Dlaczego w specyfikacji przetargowej nie uwzględniono możliwości odbioru odpadów komunalnych przez oba RIPOK-i (tj. Regionalne Instalacje Przetwarzania Odpadów Komunalnych) istniejące w naszym regionie zgodnie z Wojewódzkim Planem Gospodarki Odpadami, co umożliwiłoby konkurencję pomiędzy firmami, a zatem również określenie rynkowej wartości gospodarki odpadami i obniżenie cen dla mieszkańców? Jak w tym kontekście ocenić postawę pana Truskolaskiego, który proponuje obniżenie kosztów zagospodarowania odpadów tylko o kilka milionów złotych w skali roku, skoro wprowadzenie konkurencji pomiędzy firmami pozwoli na obniżenie tych kosztów o kilkaset milionów złotych na etapie wymaganych inwestycji i trzykrotne obniżenie cen dla mieszkańców po całkowitym uruchomieniu systemu zagospodarowania odpadów ?

Zdrowy rozsądek każe zastanowić się nad przyszłością. Ustawodawca wymaga przygotowania do powtórnego użycia surowców wtórnych. Wymagane poziomy przygotowania surowców wtórnych do ponownego użycia sukcesywnie rosną z roku na rok, aby w roku 2020 osiągnąć minimum 50%. Czy należy oczekiwać, że po roku 2020 wymagana ilość odpadów surowcowych przygotowanych do powtórnego użycia będzie maleć? Czy też w cenę systemu zagospodarowania odpadów zostaną wliczone kary unijne za brak uzyskania efektów ekologicznych ?

2013-05-30 godz. 17:20

Wolna ręka tylko awaryjnie

Gmina, która nie zdąży z rozstrzygnięciem przetargu na wywóz śmieci przed 1 lipca br., nie będzie mogła zlecić tego zadania z wolnej ręki – twierdzą zgodnie resort środowiska i Urząd Zamówień Publicznych. Ministerstwo Środowiska przedstawiło interpretację, z której wynika, że zlecanie odbioru odpadów w trybie zamówienia z wolnej ręki jest możliwe tylko w trybie awaryjnym. Takim trybem awaryjnym jest rozwiązanie umowy z dotychczasowym wykonawcą wyłonionym w drodze przetargu.

Zdaniem Urzędu Zamówień Publicznych – które podziela ministerstwo środowiska – udzielenie zamówienia w trybie zamówienia z wolnej ręki, na podstawie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, stanowi swoistą regulację prawną tej ustawy i nie podlega ocenie w oparciu o przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych. Ustawa Prawo zamówień publicznych znajduje tutaj zastosowanie tylko w zakresie nieuregulowanym w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

Oznacza to, że nie ma możliwości udzielenia zamówienia w trybie z wolnej ręki na odbieranie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości w przypadku, gdy do dnia 1 lipca br. nie dojdzie do rozstrzygnięcia przetargu na odbieranie odpadów komunalnych. Resort środowiska wskazuje, że w takim przypadku znajdzie zastosowanie art. 6s ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z tym zapisem prawa – w przypadku gdy gmina nie realizuje obowiązku odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości – właściciel nieruchomości jest obowiązany do przekazania odpadów komunalnych, na koszt gminy, podmiotowi odbierającemu odpady komunalne od właścicieli nieruchomości, wpisanemu do rejestru działalności regulowanej, o którym mowa w art. 9b ust. 2. Jeżeli zatem gmina przewiduje, że w terminie do 1 lipca br. nie zostanie zakończona procedura przetargowa na wyłonienie wykonawcy usługi odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, powinna z jak największym wyprzedzeniem poinformować właścicieli nieruchomości o obowiązku zapewnienia przez nich przekazywania odpadów na zasadach określonych w powyższym przepisie.

źródło: Portal Samorządowy (link)

2013-05-07 godz. 11:45

Stawki opłat śmieciowych

Analiza stawek opłat śmieciowych wykonana przez Dziennik Gazeta Prawna pokazuje, że średnie miesięczne obciążenia mieszkańców wyniosą (na podstawie danych z 1840 gmin):

– w przypadku wyboru metody obciążania opartej o ilość mieszkańców: za odpady segregowane 9,05 zł i za odpady niesegregowane 14,54 zł;

– w przypadku wyboru metody obciążania opartej o gospodarstwo domowe: za odpady segregowane 16,82 zł i za odpady niesegregowane 26,49 zł.

Dla porównania podajemy, że przeciętne obciążenie mieszkańców Białegostoku ma wymieść ok. 40 zł miesięcznie na gospodarstwo domowe (zgodnie z GUS w Białymstoku jest 117 942 gospodarstw domowych, natomiast spółka „Lech” oszacowała wstępny koszt gospodarki odpadami na 57 mln zł rocznie). Nie ulega wątpliwości, że koszt gospodarki odpadami wzrośnie kilkukrotnie (w stosunku do obecnych kosztów), chociaż w bieżącym roku ma być nieco niższy ze względu na fakt, że w praktyce spółka „Lech” nie zamierza w najbliższym czasie realizować żadnych inwestycji. Oddając sprawiedliwość spółce „Lech” musimy jednak zauważyć, że chęć zakupu przez nią sita obrotowego zdaje się świadczyć o tym, że spółka Lech zauważyła, że ok. 60% odpadów stanowi frakcja podsitowa. Ale czy spółka Lech wie, że frakcja podsitowa nie nadaje się do spalenia…

Nie zmienia to w niczym faktu, że ze strumienia odpadów nie będą skutecznie eliminowane frakcje niebezpieczne. I tak jest to jednak zdecydowany postęp w stosunku do błyskotliwej koncepcji prezydenta Truskolaskiego polegającej na ograniczeniu w praktyce selektywnej zbiórki do opakowań szklanych i budowie najmniej efektywnego i najdroższego z możliwych „systemu” gospodarki odpadami.

h3